Sześcioro dziennikarzy Gazety Wyborczej przez kilka dni na własnej skórze sprawdzało czy łatwo jest znaleźć pracę za granicą. Ten blog, to ich internetowy notes, o tyle niezwykły, że każdy może tu wpisać swoje komentarze, rady, uwagi. Szczegółowa relacja z dziennikarskiej misji niebawem w Gazecie Wyborczej i TVN 24
czwartek, 08 czerwca 2006
Dzięki Bernadetta

Wielkie dzięki za sporą liczbą informacji. Część z nich wykorzystam. Myślę, że masz rację, pisząc „jeżeli ktoś myśli o normalnym życiu, w jakimkolwiek kraju(...), to powinien nauczyć się języka danego kraju”. Język to podstawa, a jego znajomość nie stoi na przeszkodzie w pielęgnowaniu polskich tradycji.

Natomiast piszesz „Zwracam wielka uwagę na firmy pośredniczące w załatwianiu pracy za granicą! W wielu listach, na różnych stronach, pojawiają się informację o pośredniakach pracy, gdzie pobierane jest 150 Euro za znalezienie pracy w restauracjach, hotelach, przy pomocy chorym. Nie legalnie oczywiście”

Interesowałem się tą sprawą w Atenach i nawet pytałem w polskiej ambasadzie. Od rzecznika prasowego usłyszałem, że pobieranie opłat za pośrednictwo jest w Grecji legalne. Nasza ambasada nawet na prośbę Polaków sprawdza, czy dane biuro pośrednictwa ma potrzebne pozwolenia. Wystarczy wysłać e-mail i następnego dnia jest odpowiedź. Ale oczywiście ja też uważam, że znacznie lepiej samemu szukać pracy, nawet przy słabej znajomości języka angielskiego i/lub greckiego. Taniej i też skutecznie.
15:00, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (9) »
środa, 07 czerwca 2006
Potrzebne greckie wsparcie!

Witam witam ponownie

Od kilku dni już jestem w domu i nawet zdążyłem napisać tekst o pracy w Grecji, który wkrótce ukaże się w „Gazecie”. Ale mam do was jeszcze serdeczną prośbę - teraz pracuję nad radami dla osób, które chcą tam pojechać. Już napisałem m.in. o tym że w Atenach jest kilkanaście ulic o tej samej nazwie. Ale zdaję sobie sprawę, że byłem tam krótko i mogę nie wiedzieć o wszystkim. Więc może coś dodacie od siebie?

Po za tym szukam adresów internetowych przydatnych dla osób jadących do Grecji.

Tak na marginesie - w tym tygodniu zaczęli do mnie oddzwaniać potencjalni pracodawcy, którzy zareagowali na moje ogłoszenie wywieszone prawie tydzień temu na ul. Michail Voda. Bardzo wszystkim dziękuję.
15:51, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (11) »
niedziela, 04 czerwca 2006
Grecja - pracowita końcówka
Witam ponownie. Teraz juz z Polski.

Piątek minął mi w iście wariacki sposób. O godz. 6.30 znalazłem się na polskiej budowie, gdzie mogłem się wykazać jako pomocnik. Trafiłem tam z ogłoszenia w jednej z gazet polonijnych. Żeby było jasne, mój szef, pan Marek, dosyć szybko się dowiedział, że nie przepracuję do końca dnia, bo muszę wracać w nocy do Polski. Pytany o szczegóły wyjaśniłem , że jestem dziennikarzem i chcę zobaczyć jak wyglądają warunki pracy na budowie, bo kilka takich ofert dostałem. Potem pan Marek chętnie mi opowiadał o warunkach pracy i też mi powiedział, że chętnie by mnie zatrudnił na dłużej.

W sumie jednak skończyłem pracę nie wiele wcześniej niż reszta ekipy. W Grecji budowlańcy pracują do sjesty, która się zaczyna około godz. 15. Wtedy pracę przerywa też większość sklepów, żeby ją wznowić po 2 godz. Ale ekipy budowlane juz pracy nie wznawiają. Co ciekawe, kiedyś majster z mojej ekipy dosyć boleśnie odczuł pracę podczas sjesty - układał glazurę w prywatnym mieszkaniu, gdy wkroczyła policja z długą bronią. Wezwała ją sąsiadka, bo myślała, że to złodziej hałasuje, bo nikt normalny po 15 nie pracuje.

Chociaż tydzień to trochę krótko, warto się pokusić o jakieś podsumowanie:

Przede wszystkim pracę znalazłem tak naprawdę juz we wtorek, ale jej podjęcie będzie możliwe od poniedziałku. Kolejne oferty też dotyczą przyszłego tygodnia.

Nie ulega wątpliwości, że pracę można znaleźć, ale nie będzie ona w przeważającej liczbie zbyt dobra. Jest to uwarunkowane przede wszystkim nieznajomością języka, a na dodatek w Grecji jest moda na wyższe wykształcenie. Więc wielu Greków z takim wykształceniem też nie pracuje. Co ciekawe, podobno Grecja jako jedyny kraj w Europie ma nadprodukcję lekarzy i prawników.

Jaka jest więc praca? Polacy pracują na budowach, a Polki opiekują nad dziećmi, sprzątają, prowadzą domy, sprzątają hotele i pracują w barach. Co ważne, w w tej chwili znacznie łatwiej znaleźć pracę na którejś z wysp. Takich ofert, również dla par, jest znacznie więcej. Wtedy można zarobić 500-700 € miesięcznie, bo dach nad głową i wyżywienie dla osób pracujących np. w hotelach, albo przy rodzinie, czyli tzw. “na mieszkaniu” jest za darmo.

Wszyscy Polacy, których spotkałem podkreślali, że Grecja nie jest miejscem, gdzie można się szybko dorobić. Płace są zbyt niskie w stosunku do kosztów utrzymania. Ale ogromnym plusem jest pogoda i świetna kuchnia.

Warto czytać lokalne polonijne gazety. Jest tam sporo ogłoszeń o mieszkaniach i ofert pracy. Ale to właśnie praca nie wymagająca zbyt wysokiego wykształcenia. Ja podczas swojego pobytu spotkałem tylko jedną kobietę, która pracuje umysłowo – jest nauczycielką angielskiego, chociaż też zaczynała od sprzątania. Co nie znaczy, że na sprzątaniu nie można zarobić. Przeciętna stawka to 7 euro za godzinę (dla porównania Rosjanki i Albanki zarabiają po 5 euro), ale jedna ze spotkanych kobiet twierdziła, że można dostać po 12 € za prasowanie w najlepszych domach, do których jednak najtrudniej trafić.

Bez greckiego raczej można zapomnieć o pracy w biurze,a i o pracę w barze jako kelnerka trudno (tych ofert pracy dla kobiet też jest sporo), bo z klientami też trzeba się jakoś dogadać.

Mieszkanie: myślałem, że będzie trudniej. Sam zaczepiłem się na początku w hostelu na ul. Victora Hugo, gdzie doba kosztowała 11 € (ale nie było nawet czajnika). Mając już jakiś dach nad głową można spokojnie szukać mieszkania, co jak twierdzi miejscowa Polonia, nie jest zbyt trudne. Pomagają w tym prywatne biura pośrednictwa pracy (odpłatnie) oraz ogłoszenia przed kościołem na Michail Voda oraz w gazetach. Garsoniera miesięcznie może kosztować od 150 €, 2-3 mieszkanie od 350 €. Często trzeba zapłacić też kaucję. Ale trzeba uważać też na cwaniaków, którzy za tą sumę oferują tylko łóżko w prywatnym mieszkaniu. Oczywiście w takim mieszkaniu jest więcej osób i każda płaci po 150 €....

To na razie tyle. Obiecuję, że ciąg dalszy nastąpi

17:43, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (8) »
sobota, 03 czerwca 2006
To jeszcze nie koniec
Wszystkich oczekujących na najnowsze wieści z Grecji bardzo przepraszam, że nie napisałem wczoraj i proszę o wyrozumiałość. Teraz jestem już w Polsce i zbieram siły po tym wyczerpującym tygodniu. Jutro (odpowiadając na liczne prośby) napiszę szczegółowo o pracy dla dziewczyn (kobiet, studentek) a takze cały worek porad i spostrzeżeń dotyczących życia w Grecji. A teraz dajcie mi się porządnie wyspać żebym nie popełnił jutro błędów ortograficznych a tym bardziaj merytorycznych!!!
13:49, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (3) »
czwartek, 01 czerwca 2006
Grecka kultura, polska rzeczywistosc

Musze sie spieszyc, bo turek prowadzacy kafejke internetowa podniosl opate za korzystanie z komputera. A Polak na saksach oszczedza!:) Przepraszam za bledy, ale chyba nie one sa wazne.

W gazecie polonijnej bylo 93 ogloszen o pracy.  Dam prace - ok. 40 procent, z czego 90 procent dla dziewczyn.

Dla mezczyzny ledwie kilka. Zadzwonilem "potrzebny sprytny pomocnik na budowie" - Ale ty nie znasz greckiego, szkoda - odpowiedzia zawiedziony glos. Kolejna proba "potrzebni dwaj pomocnicy na budowie od zaraz" - No troche sie spozniles. Juz nie aktualne - kolejna odpowiedz. No niezle, bo gazeta trafila do sklepu o 20, a ja dzwonilem nastepnego dnia przed godz. 9.

Ale sie nie poddalem i zaczalem sprawdzac wczesniejsze kontakty. Konstatinou, Grek z ktorym juz rozmawialem doskonale mnie pamietal i powiedzial - zadzwon w piatek wieczorem, to ci powiem gdzie zaczynasz w poniedzialek.

Super. A on jeszcze nie wie, ze mnie w poniedzialek juz tu nie bedzie. Potem go przeprosze

Kolejna proba i kolejna. Wreszcie sie udalo. W piatek rano o godz. 6.30 jade na budowe. Zeby bylo jasne - raczej tam nie zarobie, bo pewnie bede tylko kilka godzin, do sjesty. Ale chce opisac jak pracuja Polacy. Bo budownictwo to najwiekszy obecnie rynek pracy dla Polakow w Grecji. Wiekszy niz bary.

Juz widze wasze usmieszki. Ale na studiach pracowalem w ten sposob w Madrycie. Na czarno.

Na koniec historyjka o greckiej kulturze. Ocencie sami:

Poniewaz w nocy z piatku na sobote wracam do Polski, dzis mialem chyba ostatnia szanse zwiedzic Akropol. Na miejscu bylem o godz. 18.55. A muzeum mozna ogladac do 19.30. Ale oczywiscie facet na bramce mowi, ze muzeum juz jest zamkniete i zaprasza jutro. Ale nie potrafi dopowiedziec dlaczego juz zamkniete.

No nic. Siadam zboku i odpoczywam. Ale wokolo jest jeszcze kilkanascie osob (wlosi, amerykanie, grecy) tak samo jak ja zbytych. I nagle podchodzi ze 200 Wlochow. Ich przewodniczka cos tam krzyczy i wszyscy wchodza. Wiec my tez wstajemy i do bramy... A tu bramkowy drze sie, ze zamkniete. Pytamy dlaczego? - Bo nie - odpowiedz.

Jeden z oczekujacych grekow zaczal krzyczec na bramkowego i zostal wpuszczony do srodka.

Reszta nie. Dlaczego? -pytamy znowu. - Bo nie. Jutro - i trzasnal brama.

No wiec do jutra.

20:43, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (9) »
środa, 31 maja 2006
Wydreptane sciezki pracy

Jezeli poszukiwanie pracy to tez praca, to mam za soba bardzo pracowity dzien. Dawno nie bylem tak wykonczony o godz. 21.

Ale po kolei. Najpierw informacja wazna - w polskiej ambasadzie wyjasniono mi, ze faktycznie wiekszosc prywatnych posrednikow oferujacych prace w Grecji dziala legalnie. A 150 euro za pomoc w znalezieniu zatrudnienia to podbno zupelnie normalna stawka i jest to zgodne z prawem. Mozna tez probowac przez panstwowy posredniak, ale to raczej odpada - bylem pod takim biurem. Duza kolejka, radosny balagan i ochroniarze wpuszczajacy pojedynczo do srodka. Na dodatek zaden z pracodawcow nie pytal mnie tu o tzw. IKA, czyli numer identyfikacyjny pracownika. W amabasadzie to potwierdzili - na 40 tys. Polakow w Grecji skladke ubezpieczeniowa do greckiego ZUS odprowadza co dziesiaty.

Znacznie lepsze efekty przynosi wlasnoreczne, a raczej "wlasnonozne" szukanie pracy. Prawie za darmo (dzienny bilet komunikacyjny - 3 euro) i jak na razie wynik mam chyba niezly - dwie oferty na budowie i jedna w barze, ktora wlasnie "wychodzilem". Ale do pracy w barze mam przyjsc dopiero w piatek na probe, czyli gdy jest najwiecej klientow. Szef jest chyba Grekiem i nie przeszkadza mu, ze nie znam jego pieknego jezyka, bo obsluguje glownie turystow. Stawka za wieczor - 25 euro plus napiwki. Poza tym znow bylem pod polskim kosciolem, zeby wziasc najswiezsze wydanie bezplatnego "Informatora Polonijnego" z ogloszeniami, rowniez o pracy i mieszkaniach.

Oplacilo sie kupno greckiego numeru telefonicznego za cale 15 euro (8 euro na rozmowy). Jedna propozycja jest zdobyta wlasnie za jej posrednictwem, bo nikt nie chce dzwonic na polski telefon.

To narazie tyle. Ide przejrzec ogloszenia z "Informatora"

20:35, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (7) »
Grecja - kolejne starcie

Jest coraz lepiej. Wyobrazcie sobie, ze jest szansa na prace w pubie. To pewnie nic nie zwyklego dla osob czytajacych inne relacje kogow i kolezanek desantowych. Ale w Grecji od poczatku slyszalem, ze Polak to co najwyzej budowa. I taka prace juz mam..., ale najwczesniej od piatku.

Wczoraj jednak postanowilem popytac w barach pod Akropolem, na Place i Monastiriaki, czyli w najbardziej obleganych przez turystow dzielnicach. Jak na razie faktycznie nie spotkalem tam polskiego barmana, bo bez greckiego nie jest latwo. Ale to nie mission impossible! W 2 miejscach poprosili mnie, zebym dzis przyszedl pogadac z wlascicelami, ale dopiero wieczorem. Dowiedzialem sie tez czegos wiecej - ze w Atenach teraz nie ma sezonu na turystow!!! Zamurowalo mnie, bo widze tlumy ludzi roznych narodowosci. Ale Jorgos , z jednego z pubow,  wytlumaczyl mi, ze sezon jest tak naprawde we wrzesniu, gdy jest znacznie chlodniej. Wtedy otwartych restauracji jest dwa razy tyle i szukaja dodatkowych pracownikow. Bo teraz to wszyscy wyjezdzaja na wyspy.

Kolejne spostrzezenie - tu nikt nie wymaga CV, czy jakiegos formalnego potwierdzenia umiejetnosci. Przynajmniej tak bylo tam gdzie dotarlem. To chyba tylko swiadczy o podejsciu do problemu legalnosci zatrudnienia.

Czekam nadal na telefon od potencjalnych pracodawcow, bo wywiesilem swoje ogloszenie przed kosciolem na Michail Voda. "Polak, 27 lat, praktyka w ekipie remontowo-budowlanej, komunikatywny angielski, bez nalogow, przyjmie kazda prace" I numer mojego telefonu. Takie ogloszenie czasem podbno pomaga - doradzili mi Polacy ktorych spotkalem. Ale takich ogloszen bylo conajmniej kilka...

To na razie tyle. Wieczorem znowu ide pod Akropol, a teraz - do ambasady, sprawdzic te biura posrednictwa , ktore wolaja po 150 euro za pomoc w zatrudnieniu.

09:25, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 maja 2006
Mam pracę!

Coś podejrzanie łatwo poszło. Ale o wszystkim po kolei. Jak pamiętacie, wczoraj zostawiłem swój numer telefonu w kilku miejscach, gdzie spotykają się Polacy. I dziś dostałem telefon od pani Hani, która prowadzi market spożywczy i gdzie robi zakupy sporo Polaków. Powiedziała, że moge pracować na budowie u jej znajomego. Praca byłaby od przyszłego tygodnia, albo jeszcze szybciej. Super.

Nie dziwcie się mojej radości, ponieważ Polacy bez znajomości greckiego mogą liczyć tylko na taka pracę w Atenach. Albo ewentualnie w chłodni przy produkcji lodów.

Na poczatek zarabia się po 30 euro dziennie - o tym mówia mi dosłownie wszycy. Odwiedziłem też kilka biur pośrednictwa pracy. Owszem można popracować np. w restauracji czy hotelu, ale na jakiejś wyspie. - W samych Atenach nie ma Pan szans, no chyba że byłby Pan kobietą - mówili pracownicy prywatnych biur pośrednictwa.

Same biura pośrednictwa to też "Sprawa dla reportera" i lekka ściema. Wszyscy zapewniają, że są legalni, w widocznym miejscu można znaleźć informacje, że pośrednictwo jest bezpłatne. Potem się dowiedziałem , że załatwienie pracy będzie kosztowało 150 euro. Ot, ciekawostka.

Znacznie skuteczniehsze są więc znajomości i ściany z ogłoszeniami w okolicach polskiego kościoła i polskich sklepach. Na razie wybieram sie na rozmowę ze znajomym pani Hani i szukam dalej na własną ręke pośród Greków. Może mi się uda znaleźć coś szybciej niż na przyszły tydzień.

12:24, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 29 maja 2006
Grecja - dzień drugi -cd.

Witam ponownie.

Jestem w osławionym miejscu - przy polskim kościele na ul Mihail Voda. Tu podobno trafiają wszyscy Polacy. Po pierwsze, na ogrodzeniu kościoła jest sporo ogłoszeń w naszym pieknym języku, nie tylko o pracy. Dominują jednak ogłoszenia zaczynające się od słów: "Szukam pracy". Ja, zanim tu dotarłem, zaliczyłem najpierw kilka polskich sklepów i już zostawiłem swój numer telefonu, bo podobno to najlepszy sposób poszukiwania zatrudnienia, czyli przez znajomych.

Na Mihail Voda zaskoczyło mnie coś jeszcze. Jest dużo napisów w stylu: "Prosimy o nie przesiadywanie i nie picie alkoholu przed sklepem. Nakaz policji. Dziękujemy". Nie trudno się domyśleć, dlaczego pojawiły się takie apele. Wiele osób, ktore pytałem, jaka opinią cieszą się Polacy, odpowiadało tak samo - Grecy mówią: Polak dobry, dużo umie zrobić, ale pod warunkiem, że nie pije.

Sami Polacy jak dotąd zachowują sie wręcz wzorowo. Radzą gdzie iść i z kim rozmawiać. Szczególnie dziękuję Pani Wioli ze sklepu z telefonami komórkowymi i pani Hani z polskiego supermarketu.

To na razie tyle

14:51, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (5) »
grecja - dzien drugi

No dobra. Oberwalo mi sie za bledy ortograficzne. Przepraszam wszystkich urarzonyh. Ale to klawiatura z greckimi znakami. Przepraszam.

Wlasnie wybieram sie na miasto w poszukiwaniu kontaktow i pracy. Kochani mieszkancy Aten i Polski, a moze Wy macie jakis kontakt i cos mi mozecie doradzic? Odezwijcie sie, prosze.

09:28, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (6) »
niedziela, 28 maja 2006
Pierwsze kroki w Grecji
Juz jestem w Grecji!!! wyladowalem dzis o 2.15 czasu miejscowego, czyli godz. pozniej niz czasu polskiego.
Ta podroz zaczela sie w niezwykly sposob, juz na lotnisku Okecie okazalo sie, ze samolot ma problemy techniczne. Kapitan napierw grzecznie poinformowal, ze zgasna swiatla, zeby mogli zrestartowac system komputerowy. I faktycznie zgasly swiatla, potem przyszli mechanicy , cos pogrzebali w kokpicie. - To najbardziej skomputeryzowany samolot uzywany przez lotnictwo pasazerskie - uslyszalem, bo siedzialem zaraz za kabina pilota. Nie brzmialo to zachecajaco...
Start mielismy z pietnasto minutowym opoznieniem. I byloby calkiem dobrze, gdyby nie turbulencje. Kapitan uspokaja, ale potem poinformowal, ze na zewnatrz jest minus 60 stopni celcjusza, bo jestemy na wysokosci 11 tys. metrow.
Na lotnisku wyladowalimy jedak przed czasem. Port w Atenach jest olbrzymi i od poczatku obawialem sie, ze zabladze. Bylo 2.30 w nocy i planowalem przeczekanie do rana wlasnie w poczekalni. Ale usmiechnal sie do mnie los
Odebralem bagaz, jako ostatni i wtedy sie okazalo, ze starsza kobieta, ktora leciala ze mna, nie moze znalesc swojej torby. Na pytanie obslugi lotniska: Do You speak English? Kobieta zobila wielkie oczy i swojsko odpowiedziala: Co? Nie rozumiem.
No wiec sprobowalem tlumaczyc. Dobrze poszlo i bagaz sie znalazl na lotnisku w Warszawie. A pani Jadwiga powiedzala, ze musze skorzystac teraz z jej goscinosci. No i trafilem do mieszkania jej corki malarki. Pierwsza noc mialem wiec zalatwiona.
Efekt jest taki, ze dzis znalazlem nocleg w centrum miasta i jutro zaczynam szukac pracy, bo mam kilka pomyslow. nadal przeraza mnie tylko jezyk.. Ale to na razie nie istotne, ide zwiedzac Akropol, bo dzis jest podobno bezplatny wstep.
13:50, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (10) »
piątek, 26 maja 2006
Zmywak?

Tha borusa na dulepso os na pleno piata - to pierwszy zwrot którego chce sie na uczyc po grecku. Zgadnijcie co to znaczy? Oczywiście - Chcę sie zatrudnić przy zmywaniu naczyń:)) To tak na temat moich planów zatrudnienia, które sprecyzowałem po przeanalizowaniu „rozmówek Polsko- Grecki dla osób wyjeżdżajacych do pracy”. Bo rozmówki to była moja pierwsza inwestycja w wyjazd. Piękna okładka z rysunkiem kucharki i murarza. Przyznam szczerze, ze grecki troszeczkę mnie przeraził. Ale nie dam się.

Po za tym przygotowania w pełni. Mam juz bilet, ubezpieczenie i kartę ubezpieczeniową z NFZ. Nie zamierzam oczywiście chorować, ale to podbno obowiazkowy zestaw przy wyjeżdzie do legalnej pracy.

Mam też pierwszą opinie o pracy Polaków w grecji. - Chyba jeszcze jest nieźle, bo rodziny nie przychodzą kupować biletów powrotnych z Grecji. A w zeszłym roku bardzo dużo osób kupowało z dnia na dzień bilety powrotne dla swoich bliskich w Irlandii czy Angli - tak stwierdził sympatyczny pan z biura podróży, który sprzedał mi bilet.

17:59, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 maja 2006
Jak zostać Grekiem?
Cześć

Nazywam się Marcin Sztandera, mam 27 lat i od kilku lat jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej” w Kielcach. Teraz mam okazję na własnej skórze spróbować, czy mam szansę na znalezienie pracy w Grecji. Trochę się tego obawiam, bo jeżeli chodzi o język narodowy tego pięknego kraju będę musiał ... udawać Greka. A i mój angielski też nie był dawno trenowany.

Samego wyjazdu się raczej nie boję. W 2000 roku, w podobny sposób, jako student, pojechałem do Madrytu. Oczywiście hiszpańskiego też „no entiendo”. Ale mimo wszystko udało mi się przez 3 miesiące pracować w ekipie remontowej, bo na tyle pozwoliły moje umiejętności zawodowe. Trochę poznałem ludzi, piękne miasto oraz ulubione rozrywki jego mieszkańców.

Mam nadzieję, że w Atenach będzie podobnie. Może nawet będzie troszkę łatwiej, bo teraz w Grecji oficjalnie łatwo o legalną pracę. Liczę bardzo na pomoc weteranów, którzy już tam byli i są.
18:33, marcin.sztandera , Grecja
Link Komentarze (1) »
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31