Sześcioro dziennikarzy Gazety Wyborczej przez kilka dni na własnej skórze sprawdzało czy łatwo jest znaleźć pracę za granicą. Ten blog, to ich internetowy notes, o tyle niezwykły, że każdy może tu wpisać swoje komentarze, rady, uwagi. Szczegółowa relacja z dziennikarskiej misji niebawem w Gazecie Wyborczej i TVN 24
Kategorie: Wszystkie | Finlandia | Grecja | Hiszpania | Irlandia | Portugalia | Wielka Brytania
RSS
wtorek, 20 czerwca 2006
Zapraszamy na debatę: Emigracja III generacji

Aż 2 mln Polaków wyjechało na Zachód po naszym wejściu do Unii. To jedna z największych fal migracji w historii Polski. Dyskusję wybitnych specjalistów o szansach i zagrożeniach wynikających z tych masowych migracji poprowadzą jutro (w środę 21 czerwca) Piotr Pacewicz z "Gazety Wyborczej" oraz Grzegorz Miecugow z TVN24.
Transmisja debaty na żywo w telewizji TVN24 oraz portalu gazeta.pl
Optymiści wierzą, że emigranci "trzeciej generacji" nauczą się nowych technologii, kultury pracy, działania w społeczeństwie obywatelskim i wrócą z zarobionymi pieniędzmi. A Polska rozwinie się jak niegdyś Irlandia.
Pesymiści ostrzegają przed drenażem mózgów, bo wyjeżdżają również młodzi, dobrze wykształceni, najbardziej aktywni. Pytają, kto zarobi na nasze emerytury?
Od tygodnia w "Gazecie" i TVN24 pytamy samych emigrantów i specjalistów: ilu jeszcze wyjedzie? Ilu wróci? Ilu nie wróci nigdy? Na tym blogu nasi dziennikarze opisywali jak sami szukali pracy za granicą. Okazało się, że - choć nie mieli czasu się przygotować do wyjazdu - szybko znaleźli zajęcie. Jakie płyną z tego wnioski?
W najbliższą środę 21 czerwca organizujemy otwartą debatę w warszawskiej redakcji Gazety Wyborczej. Wystąpią: Krystyna Iglicka-Okólska - demograf, specjalistka od migracji, Tomasz Karoń - socjolog z firmy badawczej SMG/KRC, Krzysztof Pawłowski - rektor Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu i Ryszard Petru - główny ekonomista Banku Przemysłowo-Handlowego. Dyskusję będzie transmitowała telewizja TVN24, relację zamieścimy też w "Gazecie".
Zapraszamy Czytelników: środa, godz. 13, redakcja "Gazety" przy ul. Czerskiej 8/10 w Warszawie, wstęp wolny.

17:38, redakcja
Link Komentarze (15) »
piątek, 16 czerwca 2006
Helsinki - Przystanek Europa oczami Finki

Hurra, Helsingin Sanomat zauważyła moją misję. W środę był artykuł o tym, jak testowałam rynek pracy. Pisała Pilvikki Kause, korespondentka  HS, która mieszka we Wrocławiu. Pisała na podstawie bloga  i audycji radiowych w trakcie mojego pobytu. Trochę w tym jest rozbieżności, ale sens pozostaje taki, jak napisała. Podobno - co wiem już od samej Pilvikki, pół redakcji HS pokładało się ze śmiechu, że ktoś tak odkrył ich wady narodowe. Przeglądali się w tym, jak w lustrze...

 Może też pani Sławka z ambasady (pozdrawiam pani Sławko) rzeczywiście doprowadzi do tego, żeby link z naszego blogu został dołączony do strony ambasady? Wtedy jest szansa, że się z tego zrobi ciągle aktualizowany samopomocnik

Niżej tekst, tłumaczyła Agnieszka Holm (pokazałam jej portret po powrocie w Gazecie) anglistka, która w  Finlandii od kilku lat zmaga się z przeciwieństwami losu pracownika „spoza”. Przetestowała też na swojej koleżance - Fince. Ta uśmiała się z fragmentu  o tym, że Finowie nie potrafią odmówić, wolą powiedzieć, że oddzwonią...

Polska dziennikarka testowała szanse obcokrajowców poszukujących pracy w Helsinkach

Sposród wszystkich testowanych europejskich miast, wynik w Helsinkach był najbardziej rozczarowujacy.

- Helsinki to miejsce nieprzychylne cudzoziemcom szukajacym zatrudnienia! Wszedzie jest wymagany finski, jakby to byl jakis spisek. Mimo to prawie wszyscy znaja angielski - opowiada Aleksandra "Ola" Pezda.

- Nie mozna nawet dostac pracy sprzataczki bez znajomosci finskiego. Powiedziano mi, ze dawkowanie i mieszanie dzisiejszych srodków czyszczacych jest tak skomplikowane, ze angielski nie wystarczy. Cudzoziemcy nie sa tutaj naprawde mile widziani - twierdzi Pezda.

Pezda jest jedna z szesciu dziennikarzy, którzy na poczatku czerwca zostali wyslani na poszukiwanie pracy do Aten, Barcelony, Dublina, Helsinek, Lizbony i Londynu. Ich zadaniem bylo odgrywac role przecietnych osób poszukujacych pracy i opisac warunki panujace w tych miastach w blogach i gazetowych reportazach. Raporty dziennikarzy byly czescia "Przystanku Europa" - projektu Gazety Wyborczej, radia TOK FM oraz kanalu telewizyjnego TVN 24. Projekt naswietla zjawisko polskiej fali emigracji do innych krajów Unii Europejskiej.

Inni dziennikarze znalezki prace w ciagu tygodnia, lecz Ola jako jedyna trafila na mur nie do pokonania. Nie nadawala sie na malarza z powodu plci, a gdy starala sie o roznoszenie darmowej gazety Metro, odpowiedziano jej wymijajaco, ze moze pózniej.

W biurach Eures i Staffpoint, które obsluguja obcokrajowców, skreslono ja z góry, bo "nikt nie przeczyta podania", jesli nie zna sie finskiego. Chodzila od restauracji do restauracji, dzwonila pod oferty pracy i wytrwale przesiadywala na terminalach internetowych wysylajac CV - sposród wszystkich miast odwiedzonych przez dziennikarzy jedynie w Helsinkach obowiazkowo trzeba bylo wyslac informacje o sobie droga emailowa.

- Finowie nigdy nie powiedza wprost "nie". Usmiechaja sie tylko i obiecuja, ze zadzwonia pózniej - ostrzegali nowi znajomi Oli Pezdy. Chwytajac sie ostatniej deski ratunku, Pezda udala sie do katolickiego Kosciola Swietego Henryka. W innych krajach Unii katolickie koscioly sa miejscem spotkan Polaków, którzy wymieniaja tam swoje doswiadczenia. W kosciele nie znajdowala sie nawet typowa "sciana placzu", czyli tablica z ogloszeniami o pracy. Jedynym ogloszeniem byla informacja o spotkaniach grupy AA. Msze, która odbywa sie raz na miesiac, odwolano.

Ola Pezda byla zaskoczona na widok najwiekszego budynku zwiazków zawodowych, jaki kiedykolwiek widziala. Podejrzewa, ze zwiazki zawodowe moga byc przyczyna niechetnej postawy wobec cudzoziemców.

Pezda spotkala grupe polskich monterów pracujacych pod Helsinkami. Straszy, ze po miesiacu do wyslania do domu zostaje zaledwie piecset euro. Urzad podatkowy i posrednik zabieraja reszte.

Pezda podkresla, ze Helsinki sa straszliwie drogim miastem. Posilki sa najtansze w studenckich kafeteriach, ale i tam jest drogo.

Polacy zamieszkali w regionie Helsinek czytaja w blogu Pezdy o najtanszych restauracjach i sposobach na przetrwanie, jak pieczenie wlasnego chleba. Bardzo dobrze znaja ceny.

A jak ubieraja sie mieszkancy Helsinek? Maszeruja w dobrze skrojonych mundurkach, jak w filmie "Seksmisja". W tej kultowej komedii z lat siedemdziesiatych dwóch mezczyzn budzi sie w swiecie rzadzonym przez kobiety. Taki mundurek nosi równiez "Ritta", kierowniczka hotelu, która obiecuje prace sprzataczki. To pierwsza osoba w Helsinkach, która przeprasza za to, ze formularz jest tylko po finsku. Pezda prosi przypadkowego mezczyzne z ulicy o pomoc w wypelnieniu labiryntowego formularza.

Polka nie wie jednak, czy wreszcie by sie udalo, poniewaz wkrótce odlatuje samolot. Kierowniczka hotelu nie moze sie spotkac tego samego dnia. Jest "straszliwie zajeta" i spotkanie mogloby sie odbyc dopiero za tydzien.

czwartek, 15 czerwca 2006
Londyn się ciągnie

Może wrócić? Wróciłem dwa tygodnie temu, a temat wcale nie zamknięty. Tym razem dotarła do mnie od znajomych propozycja pracy w środkowej Anglii. Co? Okolice budowlane, ale dokładnie jeszcze nie wypytałem. Pewne, że sieć wciąż działa)). Recepta - ślijcie sms-y, maile do znajomych: jadę, szukam pracy, mieszkania itd. Niech znajomi podają dalej. W końcu coś się trafi.

17:46, wojtek.pelowski , Wielka Brytania
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 12 czerwca 2006
Mecz a sprawa dublińsko-polska
Sobota rano. Budzi mnie pikanie telefonu. Od godziny 8 do 11 odbieram 6 SMS-ów od Polaków, ktorych poznałem w Dublinie. Ania pisze: ”Jak humory po meczu? Tutaj wszyscy w naszych barwach kibicowali w pabach, ale widać bezskutecznie”. Grzesiek: ”Myślałem, że wyjdę z siebie. Ale na środę też szykuję sobie flagę i idę do pubu. Polska ponad wszystko!”.
Z opowieści i maili wiem, że puby - nie tylko polskie - były w piątek biało-czerwone. I że porażka, choć bolała tak samo jak nas w Polsce, jeszcze bardziej połączyła Polaków z Dublina z tymi wszystkimi, którzy zostali w  kraju. Mail od Tomasza: ”Irlandczycy, których znam, też kibicowali Polsce. Bo nie ma Irlandczyka, który nie znałby Polaka, lub nie miał znajomego, który nie pracuje/mieszka/zna się z Polakami. Nawet, gdyby Irlandia grała w Mundialu, niewiele by to zmieniło: wielu z tubylców kibicowało by na przemian Irlandii i Polsce”.
Szkoda, że nie mam zdjęć z pubów tego dnia. Może ktos życzliwy przysłałby
10:31, jacek-kowalski , Irlandia
Link Komentarze (12) »
niedziela, 11 czerwca 2006
Portugalia powraca

Bo tu mundial w pełni. O tym w polskim wydaniu pisać nie będę, żeby kibiców nie denerwować. Ale w portugalczycy to całkiem miło sobie dzisiaj pograli. Już kilka dni temu na lizbońskich ulicach powiewały narodowe flagi, a kibice nie mogli się doczekać pierwszego meczu.

Spotkałam w metrze studenta-entuzjastę z portugalską chorągiewką. - Bo tu życia nie ma bez piłki - wyjaśnił zwięźle. No to ma dziś powody do radości.

A teraz coś dla entuzjasty komunikacyjnego, który w komentarzach pytał mnie o lizbońskie tramwaje.

Ten na dodatek kierowany przez kobietę. Gdy taki pojazd pnie się wąskimi uliczkami, a z uchylonych okien wystają turyści z aparatami i kamerami, to człowiekowi wraca wiara w miejską komunikację.

A jeśli chodzi o komunikację, to słyszałam ciekawą historię. Otóż pewien Polak przyjechał do Portugali z kraju, w którym kierowcy nie powinni siadać za kierownicą po alkoholu. - Jechałem podmiejskim autobusem wypełnionym po brzegi - opowiadał. - Kierowca zatrzymał się przy sklepie spożywczym, wysiadł, kupił piwo, wypił i pojechał dalej. Nikogo z pasażerów takie zachowanie nie dziwiło.

Ciekawe, co by się stało, gdyby u nas kierowca autobusu tak się chciał odprężyć.

23:50, agnieszka.urazinska , Portugalia
Link Komentarze (5) »
sobota, 10 czerwca 2006
Polonia i Polacy

Blondyn po 40- tce, zmęczona twarz, ale uśmiechnięte oczy. Dłonie popękane od murarskiej zaprawy, ze śladami palonych prawie do końca papierosów bez filtra.

Ma na imię Sławek. Przypomniał mi się dzisiaj, gdy minęłam na ulicy kogoś łudząco do niego podobnego i o mało co nie krzyknęłam „cześć”. Sławek to jeden z Polaków, którego spotkałam w Barcelonie.

Najpierw w polskim sklepie poznałam Sylwestra, o którym już było (szuka pracy jako ślusarz), a potem odwiedziłam wynajmowane przez jego kolegów mieszkanie na przedmieściach Barcelony. Ostatni przystanek metra żółtej linii. Tam spotkałam Sławka, Sebastiana, Leszka, Tadeusza i Sylwestra.

Sławek: - Gdy przyjechałem u osiem lat temu, miałem w kieszeni 200 marek niemieckich i nie znałem ani słowa po hiszpańsku. Nawet przeklinać nie umiałem, żeby powiedzieć, jak mi źle.

Sławek uciekł z Polski, gdy rozssypało mu się małżeństwo. Sześć tygodni spędził na ulicy. Spał w parkach, na dworcach, chodził na darmowe posiłki i prysznic do schronisk dla bezdomnych. Później znalazł pracę u Polaka, do dziś pracuje na budowie. Niedługo wyjeżdża do Kolumbii, gdzie wyjechała jego latynoska narzeczona. Do Polski wyśle komputer dla córki, a telewizor i DVD dla rodziców. Najbardziej marzy, żeby spotkać się niedługo z córką.

Po co to opisuję tę historię? Bo przypomniał mi się dzisiaj Sławek i jego walka. O to żeby żyć jak najlepiej, nawet jak wszystko dookoła się wali. Panuje u nas taka opinia, że jak ktoś wyjechał na Zachód, a nie został superbiznesmenem albo naukowcem to poniósł porażkę. Oczekiwania rosną, bo tam, za morzem albo oceanem, miał czekać raj. (I co, nie udało się? To jakiś nieudacznik z ciebie).

Właśnie to najbardziej zdziwiło mnie podczas wyjazdu do Barcelony. Ze są Polacy, ale nie ma polonii. Każdy woli trzymać się z daleka od innych, zamilknąć, gdy słyszy polski język.

- Uważaj na Arabów i Polaków- przestrzegała mnie przed wyjazdem Madzia, przyjaciółka od dziewięciu lat mieszkająca w Paryżu. – A jak możesz, to w ogóle trzymaj się od nich z daleka.

W Katalonii i na Balearach mieszka około 8 tys. Polaków.

Jak naprawdę jest z tą polonią? Co myślicie?

ps jutro o kosztach, tak jak obiecałam. I o tym katalońskim. Sorry, ale przeziębienie i gorączka na razie mnie pokonały

22:49, karolina-lagowska , Hiszpania
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17