Sześcioro dziennikarzy Gazety Wyborczej przez kilka dni na własnej skórze sprawdzało czy łatwo jest znaleźć pracę za granicą. Ten blog, to ich internetowy notes, o tyle niezwykły, że każdy może tu wpisać swoje komentarze, rady, uwagi. Szczegółowa relacja z dziennikarskiej misji niebawem w Gazecie Wyborczej i TVN 24
Blog > Komentarze do wpisu
Polonia i Polacy

Blondyn po 40- tce, zmęczona twarz, ale uśmiechnięte oczy. Dłonie popękane od murarskiej zaprawy, ze śladami palonych prawie do końca papierosów bez filtra.

Ma na imię Sławek. Przypomniał mi się dzisiaj, gdy minęłam na ulicy kogoś łudząco do niego podobnego i o mało co nie krzyknęłam „cześć”. Sławek to jeden z Polaków, którego spotkałam w Barcelonie.

Najpierw w polskim sklepie poznałam Sylwestra, o którym już było (szuka pracy jako ślusarz), a potem odwiedziłam wynajmowane przez jego kolegów mieszkanie na przedmieściach Barcelony. Ostatni przystanek metra żółtej linii. Tam spotkałam Sławka, Sebastiana, Leszka, Tadeusza i Sylwestra.

Sławek: - Gdy przyjechałem u osiem lat temu, miałem w kieszeni 200 marek niemieckich i nie znałem ani słowa po hiszpańsku. Nawet przeklinać nie umiałem, żeby powiedzieć, jak mi źle.

Sławek uciekł z Polski, gdy rozssypało mu się małżeństwo. Sześć tygodni spędził na ulicy. Spał w parkach, na dworcach, chodził na darmowe posiłki i prysznic do schronisk dla bezdomnych. Później znalazł pracę u Polaka, do dziś pracuje na budowie. Niedługo wyjeżdża do Kolumbii, gdzie wyjechała jego latynoska narzeczona. Do Polski wyśle komputer dla córki, a telewizor i DVD dla rodziców. Najbardziej marzy, żeby spotkać się niedługo z córką.

Po co to opisuję tę historię? Bo przypomniał mi się dzisiaj Sławek i jego walka. O to żeby żyć jak najlepiej, nawet jak wszystko dookoła się wali. Panuje u nas taka opinia, że jak ktoś wyjechał na Zachód, a nie został superbiznesmenem albo naukowcem to poniósł porażkę. Oczekiwania rosną, bo tam, za morzem albo oceanem, miał czekać raj. (I co, nie udało się? To jakiś nieudacznik z ciebie).

Właśnie to najbardziej zdziwiło mnie podczas wyjazdu do Barcelony. Ze są Polacy, ale nie ma polonii. Każdy woli trzymać się z daleka od innych, zamilknąć, gdy słyszy polski język.

- Uważaj na Arabów i Polaków- przestrzegała mnie przed wyjazdem Madzia, przyjaciółka od dziewięciu lat mieszkająca w Paryżu. – A jak możesz, to w ogóle trzymaj się od nich z daleka.

W Katalonii i na Balearach mieszka około 8 tys. Polaków.

Jak naprawdę jest z tą polonią? Co myślicie?

ps jutro o kosztach, tak jak obiecałam. I o tym katalońskim. Sorry, ale przeziębienie i gorączka na razie mnie pokonały

sobota, 10 czerwca 2006, karolina-lagowska

Polecane wpisy

  • Dziś będzie kryminalnie

    witam, w dalszym ciągu spisywałam dziś wszystko, czego dowiedziałam się na temat pracy wBarcelonie. Miałam szczęście, bo udało mi się w końcu jakąś znaleźć. Nik

  • Witam z Wrocławia;-)

    No i wróciłam do mojego ukochanego Wrocławia...Zanim to się stało, o mało co nie zostałabym przymusowo dłużej w Barcelonie, bo tylko cudem zdążyłam na samolot (

  • Adios, Barcelono

    Przede mna ostatnia noc w Barcelonie. Na podsumowania bedzie czas pozniej. Z newsow: tego lata Barcelona potrzebuje 1600 kelnerow. Tyle samo miejsc pracy jest w

Komentarze
camell_ek
2006/06/11 00:05:00
Witaj,

No wiesz, Polonia razem sie nie trzyma w Hiszpanii, przynajmniej nie tak jak na Greenpoincie w Stanach. Ale czy to zle?

Po co ludzie wyjezdzaja za granice? Sa tysiace powodow. Ale czy jest wsrod nich chec spotkania Polakow na obczyznie? Watpie (o Tobie chwilowo nie wspominam).

Jak juz sie mieszka za granica z jednego z tych tysiaca powodow, to, przynajmniej w moim przypadku, nie szuka sie Polakow. Bo po co? Jestem w Hiszpanii, wsrod Hiszpanow, interesuje mnie kultura tutejsza i tutejsi ludzie. Szukac Polakow tylko po to aby pogadac po polsku? Nie mam takiej potrzeby, jeszcze polskiego nie zapomnialem. A przyjaciol Polakow mam w Polsce (i paru tutaj), i z nimi kontakt trzymam.

Szukam kontaktow z ciekawymi ludzmi. Ogolnie, nie konkretnie z Polakami. Tak naprawde narodowosc nie zawsze mnie interesuje (czasem interesuje, bo okresla jakas, moze odmienna, kulture). Ale isc na pogaduchy z Polakiem, dlatego ze jest Polakiem? Ma to byc moj "potencjalny" kumpel tylko dlatego ze to Polak? Nie rozumiem.

Moze to byc moj kumpel dlatego ze jest ciekawy, interesuje mnie, znajdujemy wspolny jezyk, itp. A nie dlatego ze jest Polakiem. To jest wlasnie globalizacja na poziomie, nazwijmy, jednostki. Ludzie mnie interesuja, nie ich narodowosc.

Panuje opinia ze nalezy uwazac na Polakow za granica, nie akurat w Hiszpanii. Poczytaj niedawne (nie pamietam dokladnie z kiedy) artykuly Wyborczej o Polakach na Greenpoincie. Tam sie Polacy razem owszem trzymaja, i ci sami Polacy marza o wyrwaniu sie z Greenpointu do tej "lepszej" Ameryki.

Chyba cos o tym skrobne na blogu.

Pozdrawiam,
Kamil
-
Gość: af bcn, 212.0.123.*
2006/06/11 21:34:20
Jak jest z polonia to temat rzeka, przekracza moZliwosci tej akcji, jaka jest:
Czy to ten sam Sylwester?
sobota, 10 czerwca 2006:
"Najpierw w polskim sklepie poznałam Sylwestra, o którym już było
(szuka pracy jako ślusarz),
a potem odwiedziłam wynajmowane przez jego kolegów mieszkanie na przedmieściach Barcelony. Ostatni przystanek metra żółtej linii. Tam spotkałam Sławka, Sebastiana, Leszka, Tadeusza i Sylwestra."

piątek, 02 czerwca 2006:
'Polski spawacz w Hiszpanii'
"Znalazlam tez polski sklep... Sylwester, ktorego tam spotkalam, wlasnie tak znalazl najpierw mieszkanie, potem zatrudnienie.
Razem z kolegami pracuje tu jako spawacz.
W porcie moze zarobic nawet 3 tys. euro na reke. "

??
Pozdrawiam.
-
Gość: , *.red-81-33-113.dynamicip.rima-tde.net
2006/06/12 10:40:25
zgadzam sie, ja tez wyjechalem po to zeby poznac nowa kulture, nowe miejsce i nie mam potrzeby spotykania polakow. a jak mam to lece do polski odwiedzic rodzine i przyjaciol:). nie rozumie ludzi, ktorzy wyjezdzaja a potem na obczyznie tworza getta emigrantow trzymajac sie razem zamiast starac sie asymilowac. przeciez bycie w nowym miejscu jakie by ono nie bylo to zawsze nowe, bogate doswiadczenie i warto z niego wycisnac jak najwiecej...

pozdrowki
-
Gość: , *.dhcp.dlth.mn.charter.com
2006/06/20 01:38:22
Zgadzam sie z poprzednim wpisem,poniewaz nie wyjechalam z Polski aby byc w sztucznie reanimowanej Polsce. Nie szukam na sile kontaktow z Polakami, glownie z doswiadczenia, ze byciem Polakiem moze nie byc wystarczajaca baza na prawdziwie przyjacielskie kontakty. Wrecz przeciwnie: takie podejscie bardzo czesto prowadzi do wielkich nieporozumien.Kazda "Polonia" uniemozliwia assymilacje lub tez prawdziwe poznanie otaczajacej i nowej kultury.
-
icaro
2006/06/27 23:28:03
Sorry, ale przeziębienie i gorączka na razie mnie pokonały.
sobota, 10 czerwca 2006

+++++++++++++++++++++++++++++++
to,co cie pokonalo to kiepsko napisany reportaz.i jak widac,wiecej nie da sie "wymyslic/upiekszyc" w tym "reportazu" :)


niestety,przeroslo to twoje mozliwosci.
pozdrawiam serdecznie.
-
Gość: , *.server.ntli.net
2006/07/04 23:43:03
W Belfascie jest wielka Polonia z ,,Radomia" ogólnie pojętego i kogo bym się nie zapytał (osób z poza ,,Radomia") każdy narzeka na tę społeczność, która sie skutecznie izoluje. Jest też tzw. Mały Poznań!?
Bangor, miasto koło Belfastu z całą dzielnicą Polaków, flagami, wymalowanymi ścianami z godłem. Cóż, Polak lubi się pokazać z najlepszej strony. Dzięki za info o Barcelonie, za 3 lata dołącze do 'Polonii'.
-
Gość: , *.red-80-33-140.staticip.rima-tde.net
2006/08/29 09:57:38
Ja jestem w Hiszpanii 9 lat. Nie przyjechalam tutaj do pracy. Tak sie zlozylo ze zostalam i znalazlam prace. Najpierw w Madrycie a teraz w Barcelonie. Studiuje tutaj i wszystko jest ok. Mam znajomych Polaków w Madrycie, znam osoby (i to sporo) które jezdza autobusami do pracy i sie plotkami zajmuja. Znam tez takich co chleb suchy zbieraja zeby nie wydawac na jedzenie i jak najszybciej sobie BMW kupic zeby sie w Polsce pokazac. Znam tez takich co swój wlasny interes otworzyli. Mam kontakty z takimi ludzmi którzy mnie interesuja i z którymi moge porozmawiac, nie musza to byc obowiazkowo Polacy. A co do kataloñczyków to zalezy na kogo sie trafi. W kazdym kraju sa ludzie i ludziska, obojetnie czy to Polacy, czy to Francuzi, czy to Hiszpanie. Narodowosc nie ma znaczenia. Co do artykulu nie podoba mi sie on bo nie pokazuje Polaków w calej Hiszpani. Nie kazdy pracuje na budowie, sa Polacy którzy tutaj maja swoje rodziny, sa tacy którzy tutaj studiuja (np. ja: studiuje i pracuje). Zeby napisac taki artykul, lepiej go bylo nie pisac.

-
Gość: , 217.7.31.*
2006/11/03 11:22:15

A N D R E S

EVENT KOORDINATOR
-
Gość: anka, 82.132.248.*
2010/10/06 02:38:14
trele morele...prawda jest taka ze wszedzie sie sprzeczamy i klocimy..to najwieksza wada naszego narodu
-
Gość: Portugalia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/03 22:04:39
bardzo ciekawa dyskusja, przyglądam się z zainteresowaniem, niedługo się ustosunkuję
-
kapo45
2011/07/13 08:20:11
Tak samo uważam , że są i tacy polacy za granicą , którzy wystawiają złą opinie Polsce.
Dość często słyszałem uważaj tam na polaków.
Nasuwa się pytanie ile kiedyś można było zarobić ,a ile obecnie? Czy ,aż tak wysoko zarabiamy pracując jak mrówki.Na pewno i są w porzadku ludzie ale jest ich mało.

pordubitz.org/1/wiadomosci.onet.pl
-
Gość: kaczka, *.171.198.152.static.cdpnetia.pl
2012/10/26 23:34:37
Ja uważam, że niestety polacy sami sobie wystawiają złe opinie - co jest przykre i stawia nas za granicą w złym świetle. To jakiś taki wewnętrzny polski <a href="www.regiopraca.pl/portal/porady/prawa-pracownika/mobbing-w-pracy-co-jest-i-jak-sie-bronic >mobbing</a> - sami siebie szykanujemy i prześladujemy... Przykre to