Sześcioro dziennikarzy Gazety Wyborczej przez kilka dni na własnej skórze sprawdzało czy łatwo jest znaleźć pracę za granicą. Ten blog, to ich internetowy notes, o tyle niezwykły, że każdy może tu wpisać swoje komentarze, rady, uwagi. Szczegółowa relacja z dziennikarskiej misji niebawem w Gazecie Wyborczej i TVN 24
Blog > Komentarze do wpisu
Helsinki - niezbędnik emigranta
Pomocy -  piszę niezbędnik emigranta dla rodaków, których los z jakiegoś powodu rzuci do Helsinek, po to żeby się nie miotali bez potrzeby, tylko choć trochę użyli doświadczenia tam-już-bylców. Jak jeździć, na jakich biletach, gdzie jeść i spać itd. Trochę własnego doświadczenia mam, ale przecież niewiele, rozmawiałam też dużo z ludźmi, ale co to znaczy siedem dni. Więc proszę - dla dobra wspólnego, jak się da pomóżcie. Na przykład mam kłopot ze sprawą mieszkania  - wiem, że najlepiej wynająć na lato od studentów, ale jak to zrobić? Gdzie są studenckie ogłoszenia?
środa, 07 czerwca 2006, olapezda

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/07 19:16:13
Hej!

Napisze, tak szczególowo, jak tylko potrafie, ale juz po tym egzaminie nieszczesnym. Jak jutro nie bede w stanie, to w piatek (nie za pózno bedzie?), ale na pewno to zrobie.

Studenckie ogloszenia - moze kazdy studiujacy w Finlandii rodak sledzacy ten blog móglby poslac linka do forum samorzadu studenckiego na ich uniwersytecie? ;) i moze jeszcze linka do watku o mieszkaniach? Ja wkrótce wysle te, z których kiedys korzystalam,

Pa,

A.
-
2006/06/07 21:12:47
To jest lista mailowa Uniwersytetu w Jyvaskyla:
fs-news@lists.jyu.fi

Nie sa to Helsinki, ale moze ktos zna kogos, kto zna kogos... itd ;)
Mozna zawsze sprobowac wyslac maila zapytaniem o wynajem u kogos z Helsinek.

Pozdrawiam
-
Gość: krzysiek, *.pp.htv.fi
2006/06/07 22:46:23
To dwie rady na dobry początek:

- Telefon komórkowy
Niby oczywiste, ale tu na prawdę niezbędne. Telefonów publicznych jest niewiele (i wciąż powoli je likwidują) i nie tam, gdzie trzeba. A np jeśli chce się odwiedzić kogoś w nowym bloku wieczorem (po dziewiątej-dziesiątej) to nie ma innej metody, niż doń zadzwonić z dołu -- domofonów nie ma, a drzwi są na noc zamykane. Tak samo z kluczem: wszystkie zamki są samozatrzaskowe i chyba każdy cudzoziemiec musi przynajmniej raz zatrzasnąć się (klucz w domu, człowiek na klatce). Trzeba wtedy dzwonić do dozorcy, tu nawet SMS nie pomoże. Tak więc warto kupić jakiegoś najtańszego lokalnego pre-paida (np Go-mobile, czy DNA). No i potrzebny jest telefon bez SIM-locka (kupić najprostrzy używany można już za 20 euro).

- KELA (tutejszy ZUS)
Dla mnie dowód, że istnieje jakieś tajemnicze prawo natury, które nie pozwala zorganizować ZUSu tak, żeby działał poprawnie -- bo jeśli nawet w Finlandii nie działa, to musi to być fizycznie niemożliwe... Ale do rzeczy: ubezpieczenie społeczne (leczenie, przedszkole, emerytura socjalna, zasiłek dla bezrobotnych -- najważniejsze jest leczenie) dostać trudno, jeśli się nie studiuje. W przypadku obywateli Unii jest prościej, wystarczy meldunek i prawo pobytu, ale nie jestem pewien czy nie musi to być pobyt na minimum 2 lata. Ode mnie domagano się też kopii umowy o pracę (gdy Polska już była w EU!), choć chyba wg przepisów unijnych chyba nie mogą odrzucić podania, jeśli pozwolenie na pobyt jest ważne... W każdym razie trzeba chyba "mieszkać na stałe" w Finlandii, lub studiować tutaj. Ubezpieczenie jest finansowane z budzetu, więc to, czy się jest, czy nie, ubezpieczonym nie wpływa na zarobki. Ubezpieczenie nie jest obowiązkowe, więc nikt o tym nie przypomni (zakłada się milcząco, że osoby nieubezpieczone w Finlandii mają inne ubezpieczenie, ale tego się nie sprawdza, chyba że coś się stanie)! Przy składaniu podania o ubezpieczenie warto poprosić o kartę unijnego ubezpieczenia, jest gratis. Gdyby były problemy można ubezpieczenie leczenia kupić prywatnie w Polsce przed wyjazdem. Jeśli ma się ubezpieczenie leczenia w Polsce, to wystarczy wziąść europejską kartę ubezpieczenia z ZUSu (sprawdzić termin ważności!). Więcej o KELA tutaj:

www.kela.fi/in/internet/english.nsf

To tyle na początek... Pozdrawiam,
krzysiek
-
2006/06/08 08:19:23
Z ta KELA to wcale nie jest tak latwo. Nie wystarczy studiowac by ja miec. Trzeba miec wspolmalzonka (zalegalizowanego partnera), ktory ma stala prace, lub miec ta prace samemu. Praca na czas okreslony nie uprawnia do KELI (wiele osob ma odrzucone podania z tego powodu). I jeszcze jedna jest dziwne - przy uzyskaniu odpowiedzi z KELI dostaje sie rowniez odpowiedz "wstecz", czyli od momentu wjazdu do Finlandii. I tak np moj maz mial podzielony ten okres na trzy i w pierwszych dwoch (gdzie mial praktyki, a potem prace na czas okreslony) podanie o KELE zostalo odrzucone, a trzeci (ten gdzie juz ma prace bezterminowa) podanie zostalo przyjete (to jest wszystko umieszczone na jednej odpowiedzi). Jesli chodzi o studentow (bachelor, lub master of degree) - to oni maja ubezpieczenie z "od gornie", jesli chodzi o doktorantow - to juz nie. Doktorant jesli ma umowe o prace, to ma takie prawa jak kazdy pracujacy czlowiek w Finalndii (prawo do ubiegania sie o KELE itd) a jesli ma stypendium - to sam musi zadbac o to by byc ubezpieczonym (z obydwoma opcjami mialam do czynienia bezposrednio... :| )

I jeszcze jedno... niezbyt wiele mozna w Finlandii zalatwic, jesli sie nie ma tzw Social Security Number (SSN) - to taki odpowiednich polskiego numeru PESEL. Bez tego numeru, nie ma co sie ubiegac o cokolwiek. A zeby ten numerek uzyskac to nalezy miec gdzies udokumentowane miejsce zameldowania (nie jest istotne czy jest to zameldowanie stale czy czasowe - trzeba je poprostu miec - chocby tylko na czas skladania podania o ten numerek ). Bez posiadania tego SSN byl nawet problem z kupnem telefonu (tak bylo rok temu). Za to posiadajac ten numer, w kazdym urzedzie (KELA, Maistraatti, Policja, firmy telekomunikacyjne itd) mozna latwo sie odnalezc (co jest wyjatkowow pomocne przy skomplikowanych i nietypowych dla Finow nazwiskach).

Acha, jesli sie KELI nie ma to trzeba w Polsce zalatwiac taki dziwny switek papieru jakim jest E113(chyba cos takiego), ktory jest wazny tylko na 3 miesiace i musi byc przetlumaczony (!) przez tlumacza przysieglego (!) - nie wiem czy wystarczy na jezyk angielski czy wymagany jest finski, ale polski z pewnoscia nie jest przyjmowany.

Jesli chodzi o dokumenty typu akt slubu, urodzenia itp to takie dokumenty przy skladaniu do maistratii musza byc tlumaczone na finski, przez tlumacza przysieglego i potwierdzone ze sa to dokumenty apostille - a to z kolei zalatwia sie tylko i wylacznie w Warszawie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych). Mowie o tym z kolei dlatego, ze czasem udokumentowany zwiazek (rodzina) moze byc bardzo przydatne (przy staraniu sie o rozne ulgi, dodatki itp)

Mam tylko jedna prosbe do osob, ktore maja w Finlandii prace stala (lub dlugoterminowa), zeby mi wyjasnili jak to jest z tymi naszymi i finskimi podatkami. Czy wystarczy sie rozliczac w Finlandii?

-
2006/06/08 12:21:29
nie zgadzam sie przedmowca jesli chodzi o kele. ja studiowalam i przyslugiwala mi kela, a moj maz byl wtedy studentem i nie mial pracy. kela w ogole podchodzi do kazdego przypadku osobno i niestety kazdy musi isc tam sam i wszystkiego sie dowiedziec. wiem, ze duzo osob na kele narzeka, ale moim zdaniem lepsza kela niz zus i dobrze, ze ona jest. podpowiem tylko, ze w keli maja wszystkie dokumenty w jezyku angielskim i trzeba sie o nie upominac, bo zazwyczaj wciskaja finskie.

akt slubu tez nie musi byc tlumaczony na finski. my skladalismy przetlumaczony z polskiego na angielski (u zwyklego tlumacza przysieglego) i nikt sie nie czepial.

jesli chodzi o podatki, to dowiadywalam sie miesiac temu w amabasadzie i wystarczy rozliczyc sie w finlandii (jesli jest to twoj staly adres zamieszkania). polska z finlandia ma jakis taka umowe (tekst moge przeslac mejlem).

z ciekawostek z ambasady dowiedzialam sie takze, ze jesli sie mieszka na stale w finlandii to trzeba sie wymeldowac z polski bo nie mozna miec dwuch stalych zameldowan.

osobom, ktore nie ukonczyly 26 lat a przebywaja w finlandii polecam kupno w polsce karty euro 26 wraz z ubezpieczeniem, ktore jest bardzo korzystne. w przypadku dentysty zwracaja koszty leczenie jezeli przekrocza one 200zl (a finlandii zazwyczaj przekrocza). ja np. w finlandii mialam lecznie kanalowe na ponad 150euro i w polsce mi wszystko zwrocili :)

pozdrawiam
m.
-
Gość: Olusia, *.customer.academica.fi
2006/06/08 12:30:51
Witam,
Odnosnie dokumentow skladanych do maistratii to my zlozylismy nasz akt slubu po angielsku oczywiscie z dolaczonym apostille. Nikt nawet nic nie powiedzial,ze musi to byc po finsku. Przyjeli dokumenty bez problemu.
W niektorych miastach w Polsce ciezko znalesc tlumacza finskiego ale oczywiscie po apostille trzeba wybrac sie wyzszego urzedu.
Pozdrawiam
-
2006/06/08 13:06:47
To ciekawe co piszecie, bo ja wlasnie trafialam na takie "klody". No i to ze musialam tlumaczyc dokumenty na finski (ogolnie bez znaczenia - trzeba tlumaczyc, czy na angielski czy na finski...polski nie moze byc - ale dobrze wiedziec ze dokumenty po angielsku tez powinny byc przyjete). Jesli chodzi o KELE to wiem, ze wielu studentow polskich (pracujacych studentow) nie dostalo jej. Ja osobiscie nie narzekam na ten system, i zgodze sie z Eimy ze jest to lepszy system od Zus-u.
-
2006/06/08 13:07:49
Wlasnie zapomnialam... Jesli moglabym prosic o przeslanie tego dokumentu zwiazanego z podatkami. Z gory dziekuje :)
-
Gość: olapezda, *.chello.pl
2006/06/08 14:12:14
podatki - ambasada ma gotowe info dla zainteresowanych na temat podatków mam to, pozniej wypisze, teraz nie mam czasu a nie chce wprowadzic w blad. Chociaż pryzznam, ze kiedy mi to w konsulacie tlumaczyli, slabo cos sami rozumieli i podpierali sie artykule mz Rzepy. Osobliwe to dosyc. Opodatkowanie roznie sie dla tych, co pracuja do pol roku i dla tych, co dluzej. Raz jest pojedyncze ,raz podwojne.
-
2006/06/08 15:05:26
Jeszcze jest taki problem... jak to jest z tym zameldowaniem? Rezygnujac z zameldowania w Polsce automatycznie nalezaloby zmienic dowod na ktorym jest adres zameldowania w Polsce - a z tym wiaze sie rowniez niewaznosc innych dokumentow. Chyba ze umieszczany jest adres w Finlandii, bo jakos trudno mi wyobrazic sobie siebie bez dowodu - ktory jest teraz rowniez uznawany jako paszport w UE
-
2006/06/08 16:09:17
Odnosnie ubezpieczenia - mialam kiedys E111 oraz karte EURO26. Rozchorowalam sie i za wizyty w finskiej przychodni troche zaplacilam. Po powrocie do kraju ubiegalam sie o zwrot kosztow na podstawie ubezpieczenia E111... no i to byl moj blad. Dostalam ok. 10% sumy.
O kase mozna ubiegac sie oczywiscie tylko od jednego ubezpieczyciela, wiec po prostu wybralam pechowo.
Tak jak Eimy, popieram EURO26.

I ponawiam pytanie silv80odnosnie zameldowania: Mam dwa(wlepia mi kare??), z polskiego zamierzam zrezygnowac, ale musze wyrobic sobie nowy dowod osobisty i paszport.
-
2006/06/08 16:19:56
Eh... to znowu ja... akurat mi sie tak przypomnialo... Jesli ktos juz ma wybor, to proponuje zaopatrzyc sie nie w karte Euro26, ale w karte ISIC - uprawnia ona do zakupienia legitymacji na autobusy - a ta legitymacja uprawnia do 50 % znizki na autobusy (mozna ja zakupic np na lotnisku w Helsinkach po okazaniu ISIC-a). Czy sie to oplaca - oczywiscie. PRzyklad: bilet z Helsinek do Jyvaskyla kosztuje 35 e, ze znizka 17,5 e... Koszt ISIC + legitymacji (do ktorej wymagane jest zdjecie) zwraca sie juz po pierwszym przejezdzie. Jakie sa dodatkowe plusy... a no nie ma ograniczenia wiekowego, wymogiem jest "tylko" bycie studentem (studiow dziennych, wieczorowych, licencjackich, magisterskich lub doktoranckich) + ubezpieczenie.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 16:33:55
Hej!

Zrobila sie dluga dyskusja. Na szczescie na niektóre tematy mam pewne informacje i postaram sie pomóc.

1. PODATKI. Bardzo prosta sprawa. Jezeli przyjezdza sie tu pracowac na nie dluzej niz 3 miesiace (praca sezonowa, stypendium na mniej niz pól roku i dorywcza praca), placi sie podatek troche ponad 30% - 33 czy 35, nie pamietam. Bez wzgledu na zarobki. To (podobno) dlatego, ze wtedy podatki ida i do Finlandii, i do Polski.

Jesli jest sie natomiast w Finlandii dluzej, to placi sie podatki jak Finowie, w zaleznosci od zarobków, i przy niskich zarobkach, jakich mozemy sie spodziewac dorabiajac na niepelnym etacie na studiach albo wykonujac malo ambitna prace, to bedzie podatek rzedu kilkunastu procent. Ja nigdy w skali roku nie przekroczylam 20%, a bylam w pelni samowystarczalna, wiec nie byly az tak zle te zarobki. Tak wiec nie bójcie sie finskich podatków, bo zmartwienia co do ich wysokosci dotycza np. szefa Nokii.

Pozostajac w Finlandii dluzej niz pól roku, Polsce nie placimy nic. Nie musimy sie z tego rozliczac w ogóle w Polsce, bo Finlandia ma umowe z Polska o unikaniu podwójnego opodatkowania.

A tak w ogóle to zalatwianie podatków wyglada tak: idzie sie do urzedu, mówi sie pani, ile sie mniej wiecej zarobi (lepiej policzyc jak najdokladniej), a pani wystawia karte. Jesli zarobisz wiecej, pracodawca na podstawie instrukcji na karcie odesle od nadprogramowej sumy jakies 35%, wiec jesli sie spodziewasz podwyzki albo nadgodzin, wyrób sobie druga karte. Jesli sie ma wiecej niz jedna prace, trzeba wyrobic sobie karte freelance, wtedy nie bedzie miala tego "progu" - latwiej liczyc, mniej komplikacji. Trzeba tylko samemu uwazac, zeby dobrze obliczyc sobie dochody. W razie pomylki albo samemu trzeba zwrócic brakujaca sume, albo urzad zwraca, jesli zaplacilo sie za duzo, ale dopiero po roku. Ale nie ma za to zadnych kar. Po prostu jedna strona zwraca nadwyzke.

2. NUMER IDENTYFIKACYJNY. W dawnych, wizowych czasach bylo tak, ze po roku czasu trzeba bylo sie zarejestrowac jako rezydent i wtedy dostawalo sie ten numer. Nie jestem pewna, czy teraz przypadkiem nie dostaje sie go wczesniej, ale chyba nie. W kazdym razie robi sie to tak: idzie sie do Maistraatti i wypelnia formularz. I juz. Co do zameldowania, to trzeba po prostu podac adres, gdzie sie mieszka w Finlandii. Nie musi byc na stale. W razie przeprowadzki wypelnia sie formularz zmiany adresu na poczcie albo w Internecie. I tyle. Na tym polega w Finlandii meldunek.

No i jeszcze jedno, to nie jest tak, ze nic nie mozna bez tego numeru zalatwic. On jest im potrzebny do identyfikacji nas, nie nam. Kiedy ubiegamy sie o karte podatkowa, dostajemy oddzielny numer w urzedzie podatkowym i kiedy mamy juz ten finski numer, uaktualniamy tam dane i go zmieniamy. W banku wystarczy data urodzenia. Wszedzie wystarczy po prostu data urodzenia zamiast tego numeru. Wiec nie ma sie co martwic.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 16:34:19
3. SLUB i te sprawy. Jesli chodzi o branie slubu, to wchodza pod uwage finski, szwedzki, angielski i niemiecki. Jezeli ktos jest juz zarejestrowany w Finlandii (posiada w.w. numer), to w finskim rejestrze sa juz dane o stanie cywilnym, wiec NIE trzeba przedstawiac tlumaczenia oswiadczenia o stanie cywilnym z Polski (zaoszczedza to duuuuzo pieniedzy i czasu). Jesli ktos durny w Maistraatti utrzymuje, ze taki dokument jest potrzebny, to trzeba go olac i jechac do innego urzedu w innym miescie. Np. w Helsinkach, gdzie sa bardzo mile i dobrze poinformowane pracownice.

Jedno jest pewne: za zadne skarby NIE udawac sie do Maistr. w Espoo, Tapiola. Przelozona urzedu jest wyjatkowo zlosliwa rasistka, i nie przesadzam. Chcecie sie przekonac... cóz, ostrzegalam.

Aha, w ambasadzie polskiej czasem nie maja precyzyjnych informacji. Rok temu powiedziano mi, ze Maistr. przyjmie dokumenty po... polsku. Bo byly poswiadczone przez konsula. Tymczasem owszem, byla poswiadczona wiarygodnosc, ale nie bylo napisane, co to jest i pani (rasistka) odeslala mnie (z wrzaskiem, zlosliwym usmieszkiem i oswiadczeniem, ze nie mam prawa byc w Finlandii, kiedy poprosilam ja o podanie broszurki po angielsku, która lezala kolo jej reki) do tlumacza.

Nie poszlam do tlumacza, poszlam do Maistr. w Helsinkach i tam uslyszalam to, co próbowalam bezskutecznie wytlumaczyc pani w Espoo, ze moje dane sa w finskim rejestrze i pewnych dokumentów nie musialam w ogóle sprowadzac. Tak wiec - jezeli ktos w jakims urzedzie mówi cos, co sie nie zgadza z Wasza dobra wiedza na ten temat, to jedzcie do Helsinek na przyklad (zawsze sie znajdzie okazja) i idzcie do innego urzedu.

Sorry, ze tak sie rozpisuje, ale informacje wazne... Ile ja rok temu nerwów stracilam. Przez kilka miesiecy balam sie sama pójsc do sklepu z obawy, ze ktos na mnie wrzasnie, ze nie mam prawa byc w Finlandii (zareczam, ze to niepodobne do mnie zachowanie). Na temat agresywnej pani napisalismy skarge, ale jak na razie bez oddzwieku (moze druga napiszemy? juz wkrótce rok mija ;) ).

4. KELA. Wiec tak. Informacje w miare pewne. W wizowych czasach trzeba bylo miec wize A. Czyli, mieszkac w Finlandii na stale - ze wzgledów rodzinnych albo majac prace. Z tym ze "na stale" to nie znaczy "na zawsze", trzeba po prostu tutaj mieszkac, a nie byc z wizyta. Pobyt studenta jest traktowany jako pobyt tymczasowy, chocby sie tu studiowalo dlugie lata, i wtedy karta KELA nie przysluguje, chyba ze sie ma meza/zone Fina/Finke, a moze, tak by wynikalo z tego, co pisze SILV80, i osobe mieszkajaca tu na stale (moze maz EIMY jest Finem i dlatego przyslugiwala jej KELA? Fin nie musi miec stalej pracy. Oni w ogóle nic nie musza. Nawet pracowac nie musza, jesli nie chca. A MY ich utrzymujemy z naszych imigranckich podatków, darmozjadów jednych ;) - kto spotkal Fina-rasiste, bedzie wiedzial, o co chodzi).

Z tym ze w praktyce zdarzylo mi sie kiedys tak, ze mialam tu drobna operacje wyceniona w sumie na ponad 1000 €. Z tego zaplacilam 75, a wiecej ode mnie nie chcieli, chociaz prosilam o rachunek - bylam ubezpieczona w Polsce. Powiedzieli, ze to dlatego, ze mam finski numer. Wiec ja tez na 100% nie wiem, jak to jest. Wiem tylko, ze student karty tu nie dostanie - tak mi wszedzie mówiono i nie tylko mnie.

- - - - -

Na razie tyle. Ola i Olusia, dzieki za trzymanie kciuków. Egzamin poszedl tak sobie. Na jedno pytanie z 6 nie udalo mi sie niestety odpowiedziec, bo to byl szczególik, którego w ogóle nie pamietalam. Cóz. W razie czego na szczescie mam druga szkole na rok, za rok kolejny zawód, a za rok spróbuje znowu na cos zdawac, a w miedzyczasie moze wysle jakies podania o prace i zobacze, co sie stanie.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 16:40:36
Jeszcze do SILV80, w sprawie kart EURO i ISIC:

Karta EURO 26 zawiera fajne ubezpieczenie, wystarczajace raczej na pewno na wakacje czy studia. Karta ISIC nie.

Studia na finskim uniwersytecie (takze na wymianie!) upowazniaja do znizek w autobusach i pociagach, wiec do tego jest ISIC niepotrzebny. Lepiej wtedy wyrobic sobie EURO26, bo naprawde nie jest droga, a ubezpieczenie fajne. W przypadku przyjazdu na wakacje najlepiej wyrobic sobie obie karty - oplaca sie.

Czekam na informacje o wymeldowaniu sie w Polsce - jak to przebiega? Czy ktos to robil? Mam nadzieje, ze jak bedzie kara, to jakas niewielka ;) Ale i tak zdzierstwo.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 16:41:54
SILV80, czy Ty przypadkiem mieszkasz w Espoo? Te klody, koniecznosc tlumaczen na finski - cos mi tu brzmi znajomo...
-
2006/06/08 17:15:52
A. -ja mieszkam w Jyvaskyla ;). Natomiast co do ISIC - jako doktorantowi (finskiej uczelni) znizki mi nie przysluguja, podobnie studentom zagranicznym, przyjezdzajacym chwilowo do Finalndii (chyba ze tak jak wyzej napisalam - mam ISIC'a, dzieki ktoremu kupuje ta legitymacje dodatkowa, w zasadzie na tym koncza sie przywileje z ktorych korzystam obecnie - reszta juz mi nie jest potrzebna). Jako jeszcze magistrant - ale nie finskiej uczelni (Polska juz byla UE wtedy) dzieki ISIC'owi moglam podrozowac z ta 50% znizka na autobusy, z Euro26 - nie (chociaz moze jest tak, ze tak jak napisal-a A. (? ;)) przydatne sa obydwie karty :). ISIC ma ta przewage, ze nie ma ograniczenia wiekowego (moj Tata w tamtym roku zkorzystal z ISIC'a w wielu miejscach w Finlandii ;) )
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 17:29:23
SILV80 - super wiedziec, ze nie ma ograniczenia wiekowego na ISIC!! Nie wiedzialam o tym - kiedy studiowalam, trzeba bylo byc studentem, zeby ja zalozyc.

Studentom zagranicznym studiujacym w Finlandii, nawet tylko przez pare miesiecy, przysluguje znizka. Studentom, którzy studiuja w innym kraju, rzeczywiscie nie.

Warto wiedziec: autostop tutaj dziala calkiem OK. Oczywiscie nie mam serca nikogo do tego namawiac, bo to niebezpieczne... ale... samochody sa niebezpieczne. Ogólnie. Mysle, ze w dwie osoby, majac komórki, mozna próbowac. Tylko nie noca.
-
Gość: krzysiek, *.pp.htv.fi
2006/06/08 17:54:42
To ja trochę postraszę, bo coś tu się zbyt sielsko-anielsko zrobiło z tymi podatkami... No więc umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania między Finlandią a Polską jest z ducha _identyczna_ do tej między Polską, a Wielką Brytanią. Tak więc wszystkie problemy pracujących w UK dotyczą też Polaków w Finlandii. Oczywiście procenty, kwoty itp. są inne, ale idea -- ta sama.

W szczegółach wygląda to tak, że jeśli ktoś wyjechał do Finlandii zamierzając pozostać tam na stałe -- nie rozlicza się już w Polsce; jeśli jednak wyjazd nie był w zamierzeniu na zawsze, to musi składać w Polsce PIT (nawet jeśli nic nie zarobił w Polsce) za każdy rok pobytu tutaj, choćby nawet było to 20 lat... Takjest od dwóch lat, przepisy się wówczas trochę zmieniły. I musi rozliczyć się z dochodu fińskiego w ten sposób, że dopłaca różnicę między podatkiem fińskim, już zapłaconym, a polskim. A że ten ostatni wyliczony od fińskiego dochodu jest wysoki, to trzeba dopłacać -- przy zarobkach w okolicy 2500€ jest to około 4 tyś zł za rok.

Tak więc liczy się wyłącznie _zamar_ z jakim się wyjechało. Dokładnie zamiar przeniesienia centrum interesów życiowych, które może być czymś innym niż miejsce gdzie jest się zameldowanym (to, że miejsce stałego pobytu nie jest tożsame z miejscem zameldowania określabodajże kodeks postępowania cywilnego)! Tak więc meldunek, w Finlandii, czy Polsce, czy w obydwu, nic formalnie nie zmienia!

Ale jeśli ów hipotetyczny ktoś by wrócił po, dajmy na to, 10 latach (w czasie których nie składał PITów), to urząd podakowy ma prawo zainteresować się za co np. kupił dom, skoro nie rozliczał się przez ak długi okres. Trzeba do pobytu za granicą się przyznać, bo podatek z nieujawnionych źródeł jest chyba 75%. I urzędnik ściągnie z Finlandii dane o dochodach delikwenta, a tenże będzie musiał udowodnić zamiar. I to jak urzędnik zinterpretuje konkretną sytuację zależy _tylko_ od niego (a więc nawet jeśli inny urzędnik w podobnej sprawie podjął inną decyzję, tego tu nie musi to obchodzić)! Tak więc ani ambasada, ani nikt inny nie może podać jak nie dopłacać w Polsce... Bo jeśli urzędnik uzna, że jednak naszpobyt był tymczasowy, to jeśli kwota zaległych podatków z odsetkami przekroczy pewną granicę, to wkracza prokurator, sąd, i inne urzędy z którymi niekoniecznie miło jest mieć do czynienia. Oczwiście urzędnik może okazać się człowiekiem i zgodzić się, że owe 10 lat to jednak pobyt stały. Ale to tylko jego dobra wola.

Oczywiście, jeśli wyjeżdżając sprzedało się mieszkanie, samochód, zabrało męża, dzieci i ulubioną paprotkę, wymeldowało i potem do Polski przyjeżdżało raz do roku na Boże Narodzenie -- zamiar jest raczej nie do podważenia... Stąd właśnie wszystkie rady, że trzeba się wymeldować. Ale wówczas trzeba też oddać dowód osobisty i wszystko co się z meldunkiem wiąże. O ile wiem dowód osobisty bez meldunku bardzo trudno uzyskać (nie jest to jednak niemożliwe).

Oczywiście tak długo, jak się mieszka w Finlandii problemu raczej nie ma; po powrocie szansa na trafienie do kontroli jest też niewielka; a na koniec urzędnik nie musi decydować na niekorzyść re-emigranta. Niemniej tak niefortunnego zbiegu okoliczności wykluczyć też nie można.

Powyższe informacje pochodzą od doradcy podatkowego z Polski, któremu zapłaciłem za sprawdzenie przepisów. Ale bardzo jestem ciekaw co na ten temat ma do powiedzenia ambasada...

Pozdrawiam,
krzysiek
-
Gość: olapezda, *.chello.pl
2006/06/08 19:46:31
Cześć,
siedzę przed komputerem, kończę mini reportaż z mojego pobytu, zajadam pierogi karelskie z pomidorem (próbowaliście tak?), bo nie zdążyłam kupić chleba (a' propos - czy ktoś wie, jak to upiec, bo strasznie zasmakowałam) i w chwili relaksu podczytuję bloga. A wy w tym czasie zdążyliście już się zameldować, załatwić sobie najlepsze ubezpieczenie zdrowotne, wydać się z sukcesem za mąż i rozpracować system podwójnego opodatkowania - rewelacja!
-
2006/06/08 20:07:08
Jesli chodzi Ci o karjalan pirakka, to tutaj podaje przepis, ale z nadzieniem ryzowym (takie tylko robilam)

ciasto:
100 g maki pszennej
100 g maki ryżowej
trochę oleju
2,5 dl wody
trochę soli

nadzienie:
2 dl ryżu
1 l mleka
1 łyżka masła
i na koniec:
100 g masła
3 dl mleka

Najlepiej rozpocząć od przygotowania nadzienia (zdaży wystygnać zanim zrobi się ciasto). Ryż gotuje się z mlekiem aż powstanie mleczna ryżowa gęsta masa (co¶ podobnego do mlecznych zup ze stołówek - tylko jeszcze bardziej rozgotowane). Należy cały czas mieszać ryż z mlekiem, tak by się nie przypalił. Nadzienie oczywi¶cie można przyprawić sola (tak do smaku).
Ciasto wykonuje się z podanych wyżej składników. Podobnie jak nasze pierogi, ciasto to należy ugniesć do takiej konsystencji by się nie lepiło do stolnicy i tak by się dało rozwałkować. Następnie z wyrobionego ciasta tworzymy wałek, który dzielimy na równe kawałki (podobnie jak to się robi z naszymi kopytkami). Każdy taki mały kawałek rozwałkowywujemy tworz±c z ciasta placki o kształcie elipsy. Na srodek rozwałkowanego ciasta kładziemy nadzienie ryżowe, a następnie boki zawijamy w charakterystyczny dla tych ciaste sposób (na zdjęciach).
Po wykorzystaniu całego ciasta, wkladamy ciastka do mocno (200 st.) nagrzanej kuchenki. Po około 7 minutach ciastka z piekarnika wyciagamy i maczamy je w mleku lub mleku pomieszanym z roztopionym masłem (dzieki temu ciastka są bardziej chrupiace).
Ciastka podawane s± z pasta jajeczna.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 20:07:27
Krzysiek,

Wielkie dzieki. Pieknie to napisales. Nie wiedzialam o tym, bo ostatnia dluzsza, dwumiesieczna wizyte w Polsce mialam w 2001, od tej pory caly czas rozliczam sie w Finlandii, wiec nie wiedzialam, ze sie cos w tych przepisach zmienilo. Mnie sprawa w tej chwili juz nie dotyczy, ale dobrze wiedziec o tych sprawach. Na zyczliwosc urzednika podatkowego chyba lepiej nie liczyc.

A tak poza tym to czy tylko ja mam takie wrazenie, ze takie przepisy tylko odstraszaja przed ewentualnym powrotem do Polski? Nie myslalam o powrocie, ale gdybym miala taki zamiar, powaznie bym sie teraz zastanowila. Strasznie niesprawiedliwe te przepisy. Czlowiek powinien placic podatki tam, gdzie pracuje i juz.

Zastanawiam sie teraz, jak sie wymeldowac, jesli dowód osobisty zaginal mi dobre kilka lat temu... ach :))) Na szczescie to chyba nie taki wielki problem.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 20:13:28
Jeszcze raz ja, tym razem o sprawach przyjemniejszych ;) Ola i Silv80, co do tego przepisu, to 300 stopni, jak sie da, albo chociaz 250 wg takich finskich Mart :) kto je zna? W gazowym piekarniku moze byc inaczej, wiec warto chyba wypróbowac rózne alternatywy, ale ma byc goracy. Sa gotowe, jak sie ta ryzowa papka troche przyrumieni. Nie wiem, jak Ty, Silv80, ale mi zawsze bylo dosyc trudno je zlepiac... dlatego bardzo rzadko je robie, kupujemy zamrozone Euroshoppera!

Mmm...
-
2006/06/08 22:27:11
odp jaka dostalam swego czasu z ambasady w helsinkach:
1.
Nie można być jednocześnie zameldowanym na stałe w dwóch miejscach (np. w Finlandii i w Polsce). Vide art 15 ust 3 ustawy o ewidencji ludności (w załączeniu).
2.
Nie ma konieczności posiadania zameldowania w celu otrzymania dodowu osobistego. Jesli ktoś nie ma zameldowania to składa wniosek o wydanie dodowdu w miejscu swojego ostatniego zameldowania - vide art 1 ust 2a i 2 b ( w załączeniu treść rozporzedzenia ws. dowodów osobistych.
3.
Pomiędzy Finlandią a Polską istnieje umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jej treść przesyłam w załączeniu.

4.
Szczegółowe informacje na temat opodatkowania dochodów z pracy najemnej wykonywanej za granicą można znaleźć w artykule (będącym jednocześnie rodzajem nieoficjalnego poradnika ) na stronie internetowej
www.praca.gazeta.pl/gazetapraca/ 1,68745,3184244html pt. „ Jak zapłacić podatek po saksach „ oraz w broszurze informacyjnej Ministerstwa Finansów www.mf.gov.pl Strona główna/Podatki/
Broszury mają charakter informacyjny i nie stanowią wykładni prawa. O szczegółowe informacje uwzględniające każdorazową sytuację poszczególnych osób należy zwracać się do urzędu skarbowego właściwego ze względu na
ostatnie miejsce zamieszkania w Polsce, bądź z którym ostatnio rozliczany był podatek dochodowy.
---------

Karta ISIC w Polsce upowaznia do biletow ulgowych na pkp i komunikacje miejska jesli studiuje sie w finlandii.
-
2006/06/08 22:33:06
chcialam wkleic ta umowe miedzy polska a finlandia o podatkach, ale jest za dluga :( [Dz.U.79.12.84
1995-01-21 zm. Dz.U.95.106.517 ogólne
UMOWA
między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Finlandii w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu w zakresie podatków od dochodu i majątku(1)
podpisana w Helsinkach dnia 26 października 1977 r.
(Dz. U. z dnia 8 czerwca 1979 r.)]

moge przeslac na mejla tym co chca tresc.
-
2006/06/08 22:58:29
Super Eimy! I o to chodzilo :), jesli bedziesz rozsylac te dokumenty - to ja bym byla wdzieczna za nie ;).

A co do A. i pierogow :). Jak pomysle ile trzeba sie narobic to juz wole kupic je w sklepie.

Jesli chodzi o ISIC i PKP, to oprocz ISIC'a trzeba miec ze soba jakis dokument potwierdzajacy ze sie studiuje za granica (legitymacje, certyfikat, itd) i dokument potwierdzajacy polskie obywatelstwo (np dowod). Nie zawsze o to pytaja, ale zdazaja sie nadgorliwi konduktorzy... (w swoich przepisach maja zawarta informacje o dokumentach jakie musi wykazac pasazer jezdzacy ze znizka - wiem, bo poprosilam o pokazanie mi tego podczas kontroli). No i chyba nie musze dodawac ze znizka na ISIC dotyczy tylko osob ponizej 26 roku zycia...
-
Gość: olapezda, *.chello.pl
2006/06/08 23:02:00
Dziękuję, za pieroga, bardzo mnie to ucieszyło. A. mam piekarnik na prąd, z podgrzewaczem i podpalaczem, da sie podgrzać. jak się wypiszę z finlandii, i zjem te co sobie przywiozłam, od razu zabieram się do roboty.
A. nie martw sie egzaminem - nie wiem, cyz juz pisała - w końcu możesz sobie Malinowskiego poczytać na własną rękę.
A te podatki, to Krzysiek wyłożył poprawnie - tak mówią w ambasadzie, tylko mniej czytelnie. A. Ja myślę że to nie odstrasza od powrotu do kraju, raczje od brania sie za legalną prace z Finlandii, o ile mieszka sie w kraju. A - jak wiemy- ta legalna praca w Finlandii i tak jest ciężko znaleźć, więc...zostaną wam do towarzystwa reniferzy (tak specjalnie odmieniłam - żeby nie było że nie wiem jak).
-
Gość: olapezda, *.chello.pl
2006/06/08 23:14:22
przepraszam że nadmiar liter A w poprzednim tekście i zaburzoną komunikację, chyba jestem zmęczona.
Dodam tylko, że o te pierogi pytam nie ze względu na umiłowanie do prac kuchennych. Tylko dlatego, że do najbliżego supermarketu w którym mogę je kupić mam tysiąc km z hakiem...
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 23:25:05
Hi hi :) Dla mnie jak cos jest za bardzo skomplikowane, to lepiej o tym nie wiedziec. Tylko ze tak sie niestety w tym wypadku nie da... Ja jestem szczesliwa, ze rozliczam sie tu, bo nawet jestem w stanie zrozumiec, jak to dziala i nie musze wypelniac ANI JEDNEGO FORMULARZA! Wiec mi sie upieklo.

A propos pieczenia. My tez kupujemy w sklepie, najbardziej nam smakuja te mrozone Euroshoppera! Ola, to te, które byly u nas w piatek. Robienie piraków od zera to mnóstwo czasu i pracy...

A propos pracy. Akurat dzis wieczorem zadzwonila do mnie dyrektorka szkoly, w której mam zastepstwa, jak ktos dostanie grypy albo burnout. Brakowalo im nauczyciela, wiec jest dla mnie praca na przyszly rok, co prawda bede miala wlasnych kilka godzin w tygodniu, ale beda zastepstwa... wiec -fajnie. Ja nawet wole tak, wtedy sobie miedzy tymi zastepstwami odpoczne.

Wiec - tak tu jest. Jak juz sie zaczepisz gdzies raz i Cie docenia, to jest szansa, ze nie zapomna i potem praca za Toba chodzi, a nie odwrotnie.

Tylko ze teraz z kursu na przewodnika przyrodniczego beda nici - ach, zal mi... no ale cóz - pracy nie mówi sie w tym wypadku "nie". Fajnie byloby sie w tym wypadku dostac na ta antropologie, bo latwo by to bylo pogodzic przy nie tak wielu godzinach pracy. Grrr. Czy warto miec nadzieje, ze inni byli tak slabo przygotowani, jak sie chwalili na caly glos przed egzaminem... chyba nie warto.

Ola, cos masz wysoka aktywnosc pod postami! Jakich rzeczy Ci jeszcze brakuje do poradnika?
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/08 23:27:53
O te pierogi to chyba trzeba napisac list do Mikolaja. Moze nie zapomni! ;)
-
Gość: olapezda, *.szczecin.agora.pl
2006/06/09 11:23:33
Wysoka aktywność pod postami świadczy o tym, że wam to jest niezmiernie potrzebne. I o to chodzi. Sobie zrobiliście samoporadnik - samopomoc dla polonofinów. Bardzo mnie to cieszy.
Gratuluję pracy!! Napisz mi tylko proszę, za ile to ? Na godziny i miesięcznie, jak sie da i o ile cię nie krepuje napisać, oczywiście. Bo będę podawać też fińskie zarobki w gazecie
-
Gość: dredlok, *.cable.phnet.fi
2006/06/09 19:18:56
Pierogi karelskie z mąki ryżowej?! Pierwsze słyszę :)
Czy nie chodziło przypadkiem o mąkę razową ;)...
Co do reszty się zgadza, z małym wyjątkiem, w rodzinie męża piecze się je w temperaturze aż 300 stopni. Co dziwne, większość kuchenek tutaj ma możliwość rozgrzania do takiej temperatury. W Polsce - niestety nie.
-
Gość: A., *.tky.hut.fi
2006/06/09 21:58:36
Dredlok - tak, to miala byc maka zytnia, SILV80 sie przejezyczyla na klawiaturze. Ja bym chetnie pszeniczna zastapila ryzowa... musze kiedys spróbowac! :)

300 stopni. Wtedy sa lepsze. A jak sie nie da, to ile sie da ;)

Ola - nauczycielowi z moim stazem placa miedzy 20 a 30 € za godzine. Z tym ze 30 € to jest superplaca i malo nie zemdlalam, jak to zobaczylam, a potem przez pewien czas myslalam, ze sie pomylili. Ale nie. Czasem, jak sie pechowo zlozy, moga zaplacic troche mniej - niecale 19 €.

Przyklady: w college'u dla doroslych (i nie tylko), gdzie odbywaja sie czesciowo platne, czesciowo dofinansowane przez panstwo kursy jezykowe, hobbystyczne itp., zarabialam 20 €/h. W podstawówce na zastepstwie - 25 €/h (raz 20 € za dzien, ale to byl unijny projekt, z innej kasy). W szkole zawodowej/technikum/studium pod jednym dachem 30 €/h. A na politechnice zarobilabym tylko 20 €/h, ale ktos inny im sie bardziej spodobal na interview, wiec zostalo mi wiecej czasu na zawodówke ;) Classroom assistant (osoba, która pomaga w szkole nauczycielowi - bardzo fajna i ksztalcaca praca dla kogos, kto juz zna finski przynajmniej komunikatywnie!) zarabia pomiedzy 7 i chyba 9 € za godzine.

Z tym, ze prace nauczyciela jest tu zdobyc naprawde trudno, bez finskiego sie RACZEJ nie da (chyba ze strasznie chca kogos do nauki polskiego na uniwersytecie albo w takim college'u - ale to by byla tylko taka drobna praca dodatkowa!) i raczej trzeba tu troche pomieszkac, poznac kulture, jezyk, system edukacyjny itp., inaczej raczej nie zatrudnia (jesli komus sie udalo od razu po przyjezdzie, bez zadnych znajomosci dostac taka prace w ostatnim czasie, to niech napisze - nie jestem wyrocznia, po prostu pisze wg swojej wiedzy ;) ).

Osoby po filologiach, bez wzgledu na doswiadczenie, oceny na dyplomie, stypendia itp. powinny sie nauczyc bardzo dobrze finskiego, jesli chca tu uczyc, bo tylko w taki sposób moga konkurowac z nativami, a konkurencja jest spora - ci wszyscy studenci zagraniczni i zagraniczni zony/mezowie Finów/Finek, którzy nie moga znalezc pracy w zawodzie, bo nie znaja finskiego. Finowie sa tacy, ze jesli chca nativa, to predzej zatrudnia amerykanskiego traktorzyste niz polskiego nauczyciela, a znajomosci jezyka nie ma jak udowodnic, bo nikt tego nie sprawdza. O polskich uniwersytetach tez nie wszyscy maja za dobre mniemanie, bo finski system edukacyjny jest przeciez najlepszy na swiecie i wszystko inne to kupka. Wiec i tutaj plynny jezyk to jedna z istotniejszych rzeczy.

Szkól jezykowych jest niewiele. Mlodziez ma duzo godzin jezyków w szkole, programy w oryginalnych jezykach w telewizji i okazje do wyjazdów zagranicznych, wiec nie ma takiego zapotrzebowania. Chyba ze w gre wchodzi rzadki jezyk, wtedy czasami.

Aha, z obserwacji: nauczycieli matematyki i fizyki tutaj chyba najbardziej brakuje. Tylko trzeba znac finski - i to porzadnie. Zauwazalny akcent moze byc przeszkoda (nie mówie, ze zawsze jest).